sobota, 29 maja 2010

Skuteromania w filmówce cz. 1

Skuter z "Niewinnych czarodziejów" musiał być wynikiem klimatu panującego w łódzkiej filmówce.

Witold Leszczyński:
Pierwszy wielki szpan zrobił Adam Holender, zajeżdżając na skuterze marki Peugeot.

Andrzej Kostenko:
Pierwszy skuter miał Romek Polański. Od Niego się zaczęło

Krzysztof Malkiewicz:
Nie wiem, kto to zaczął, trzeba zapytać Małysza. On wspaniale znał się na tych lambrettach, bo wszystkim nam je naprawiał

Mieczysław Małysz:
Na pewno właścicielami skuterów byli: Leszczyński, Polański, Irena Kamińska, Adam Holender, Jerzy Woźniak i Janusz Majewski. Skuter Majewskiego stanowił chyba własność Nasierowskiej. Wszyscy mieliśmy lambretty, a Polański i Eugeniusz Haneman peugeoty. Polański pierwszy kupił skuter, bo już w 1958 roku. Sprowadzano je wówczas do Polski z Włoch, najpierw sprzedawano na talony, później normalnie. Kosztował dwadzieścia dwa tysiące złotych, a potem osiemnaście
Peugeot w kolorze kremowym, lambretta w biało-niebieskim, to znaczy boczne blachy niebieskie, a główne białe. Miały cztery biegi i silnik o pojemności 125 lub 175 cm2. Można nim było jechać do osiemdziesięciu kilometrów na godzinę, ale ponieważ drogi były kiepskie, więc często się psuły. Gdy komuś zepsuł się skuter to pożyczaliśmy je sobie wzajemnie. Z przodu nie umieszczaliśmy numerów rejestracyjnych, bo szpeciły pojazd. Milicja miała do nas o to ciągłe pretensje. Woziliśmy zawsze ze sobą pędzelek i farbę. Podczas kontroli wszyscy tłumaczyliśmy się jednakowo: właśnie jedziemy malować tablice rejestracyjną.
Po wybrukowaniu kocimi łbami Łodzi skuter trząsł niemiłosiernie. Tam więc, gdzie biegły linie tramwajowe, ratowaliśmy się jeżdżąc po szynie. Podłoga w skuterze ułatwiała przewożenie kilku pudełek taśmy filmowej do laboratorium, czy wytwórni. Poza tym na skuterach jeździliśmy elegancko ubrani. Były to czasy oglądania włoskich filmów, w których prawie wszyscy mieli skutery. Dziewczyny siedziały na tylnym siedzeniu bokiem, z fantazją, a ich spódnicę na krochmalonych halkach furkotały uwodzicielsko. Było to malownicze, ale w Polsce kosztowało mandat. Patrole milicji uważały nas za cudaków, a przechodnie wołali: "Patrzcie, patrzcie, jedzie na kozie!!!”
(„Filmówka: powieść o Łódzkiej Szkole Filmowej” Warszawa 1998 s.131)

Jan Zylber, Roman Polański, Andrzej Trzaskowski, Krzysztof Komeda, Andrzej Nowakowski, Henio "Meloman", Tadeusz Łomnicki, Andrzej Wojciechowski w filmie "Niewinni Czarodzieje":
NIEWINNI CZARODZIEJE
Fot. z serwisu filmpolski.pl

0 komentarze:

Prześlij komentarz